Tylko do 11 października LOT będzie obsługiwał rejsy między Gdańskiem a Bergen. Zaprzestanie rejsów oznaczać będzie definitywne wyjście z pomorsko-norweskiego rynku lotniczego.
Norwegia stała się części gdańskiej siatki połączeń bezpośrednich LOT-u wiosną, kiedy narodowy przewoźnik uruchomił ze stolicy Pomorza rejsy regularne do Bergen, Brukseli i Oslo. Z Gdańska LOT oferuje także loty do Warszawy i Stambułu, jak i sezonowe rejsy do Krakowa i Rzeszowa. Operator znad Wisły, ogłaszając nowe kierunki, wiedział, że będzie mierzył się z silną konkurencją rynkową na trasach do Norwegii. Bezpośrednie rejsy z Gdańska do Oslo oferują Ryanair i Wizz Air, jak i Norwegian, który zapewnia połączenie lotnicze także z Bergen.
Było więc wiadome, że walka o pasażerów będzie zacięta. Przewoźnicy niskokosztowi, a zwłaszcza Irlandczycy i Węgrzy, znani są z usilnego stosowania dumpingu cenowego, aby tylko wygrać pozycję na rynku. Polskie Linie Lotnicze LOT podjęły więc rękawicę, często oferując bardzo tanie bilety lotnicze wraz z bagażem rejestrowanym. W taki sposób z Gdańska do Norwegii można było polecieć LOT-em za nawet 250 złotych.
LOT podjął już decyzję o
skasowaniu połączeń Gdańsk – Oslo, w miejsce których
wiosną uruchomione zostaną operacje do Paryża-Orly, a teraz – jak wynika z systemu sprzedażowego operatora znad Wisły – podobny los spotkał rejsy do Bergen. Ostatnia rotacja na trasie (LO2309/LO2310) zostanie wykonana 11 października.
To kolejna zmiana w rozkładzie LOT. Przewoźnik
na dłużej zawiesił rejsy do Rijadu, nie zdecydował się na
powrót do Libanu oraz zdecydował się na
zmniejszenie liczby rejsów m.in. Aten, Belgradu, Bolonii i Zagrzebia. Zawieszone będą
połączenia do Bośni i Hercegowiny, Czarnogóry i Macedonii Północnej. Mniej lotów będzie także
do Madrytu i Barcelony. Opóźnione zostało
wznowienie lotów do Dubaju.